Płyta ?The Madman Rambles Again? jest pod wieloma względami spełnieniem moich marzeń artystycznych. Od kilku lat planowałem nagrać płytę w większym składzie instrumentalnym (sekstet, septet), który umożliwiłby mi wykorzystanie wielu niezależnych głosów melodycznych. Jest to związane z tym, że coraz bardziej interesował mnie kontrapunkt melodyczny i rytmiczny w muzyce jazzowej. Jednocześnie nie chciałem rozszerzać składu do rozmiarów big-bandu, ponieważ nigdy nie byłem fanem takiej formuły. Pisząc utwory, które znalazły się na płycie miałem bardzo dużą swobodę. Nikt nie narzucał mi stylistyki, instrumentarium, formy ani stopnia zrozumiałości dla przeciętnego słuchacza. Jako kompozytor mogłem być stuprocentowo szczery ze sobą. Jednocześnie bardzo wysoki poziom techniczny muzyków, z którymi współpracowałem i nagrywałem płytę pozwolił mi na wykorzystanie nietypowych rejestrów instrumentów, dużych skoków interwałowych, nagłych zmian temp i metrum, czy innych nietypowych rozwiązań rytmicznych.
Kompozycje, które znalazły się na płycie powstały w trakcie mojego pobytu w Nowym Jorku i są odzwierciedleniem moich inspiracji tym miastem i bogactwem prądów muzycznych, które miałem możliwość tam zaobserwować. Każdy utwór jest pewną historią, epizodem z mojego życia w ?Wielkim Jabłku?. Każdy utwór nawiązuje do trochę innej stylistyki. Tutułowy ?The Madman Rambles Again? ma drobne wpływy stylu M-Base, ?Hermeto? inspirowany był częściowo twórczością znanego brazylijskiego kompozytora Hermeto Pascoal. ?Student Protest? wywołuje pewne skojarzenia z Pat Metheny Group natomiast ?Tower of Babel? lub ?Bucaramanga? ze wspólczesną, może nawet awangardową, sceną nowojorską.
Są tacy, którzy twierdzą, że w mojej muzyce nie ma już duszy słowiańskiej, że moja obecna twórczość wyłącznie bazuje na tradycji amerykańskiej. Niektórzy przekonują mnie, że jako Polak jestem zobowiązany do tego, żeby wplatać Polskie motywy do moich kompozycji. Inni mówią, że moja muzyka jest bardzo Europejska, mimo że mieści się w stylistyce jazzowej. Od najmłodszych lat moje uszy bombardowane były muzyką obu kontynentów. Do jednego ucha docierały z radia oparte na silnym groov?ie utwory Michael?a Jackson?a a do drugiego liryczne Mazurki Chopina. Uważam, że te dwa światy muzyczne będą zawsze miały odzwierciedlenie w mojej twórczości. Zawsze będę w głębi mojej muzycznej duszy Polakiem, ale nie zmienię tego, że amerykańska kultura muzyczna ?podbiła? świat i zmieniła postrzeganie muzyki na wszystkich kontynentach. Kiedy komponuję nie zastanawiam się nad tym, w jakiej stylu powinien być mój utwór utrzymany, lecz raczej jakich środków muzycznych użyć, aby rozwinąć pomysły, które w naturalny sposób powstają w mojej głowie.
Jako kompozytor jestem często podejrzewany o to, że w procesie tworzenia wykorzystuję zaawansowane wzory matematyczne i nieznane innym techniki, które opierają się na przedstawianiu muzyki za pomocą liczb. Jest to związane z jedej strony z tym, że moja muzyka bywa dość skomplikowana od strony rytmicznej i harmonicznej a z drugiej strony z tym, że kilka lat temu ukończyłem studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego i mam w tej dziedzinie tytuł magistra. Kiedyś ktoś powiedział, że ?kolejną płytą odkryję wzór na czarną dziurę?. Czasem nawet ktoś zgłasza się do mnie z prośbą o to, żebym ujawnił część tych ?tajemnych matematycznych metod?, dzięki którym komponuję moje utwory. Prawda jest taka, że jedyne metody, które stosuję w procesie komponowania to znane od kilkuset lat zasady kontrapunku i rozwijania motywów, które studiowałem w czasie mojego pobytu w Nowym Jorku. Uczyłem się kompozycji analizując utwory i partytury takich kompozytorów jak Bach, Wagner, Debussy, Schoenberg czy Strawinski. Może kiedyś rzeczywiście rozwinę jakieś nowe techniki wykorzystujące metody numeryczne, lecz do tej pory podchodziłem do takich koncepcji z przymróżeniem oka.
Zdażało mi się też, że byłem ?oskarżany? o to, że moja muzyka przez swoją złożoną strukturę nie daje muzykom możliwości ekspresji. Jazz zawsze był symbolem spontaniczności, improwizacji i wolności ekspresji. Już od najwcześniejszych lat istnienia tego stylu kompozycje i aranże były jedynie początkiem i pretekstem do długich i nieograniczonych improwizacji. Czy oznacza to, że muzyka jazzowa musi zawsze być ?upośledzona? od strony formy? Czy sponatniczność w jazzie musi zawsze oznaczać rezygnację z wszelkiego postępu w strukturze muzyki? Muzycy, których zaprosiłem do nagrania płyty ?The Madman Rambles Again? udowodnili, że tak nie musi być. Pokazali, że można być kreatywnym i spontanicznym nawet mając przed sobą wiele stron gęstego i skomplikowanego zapisu nutowego pełnego zmiennych metrum i nietypowych akordów. To co definiuje jazz jako styl to feeling i rytm a nie struktura utworu, język harmoniczny, czy sam fakt wykorzystania improwizacji. Oczywiście prostota formy i pewien związany z nią minimalizm nie są niczym złym pod warunkiem, że są świadomym wyborem a nie wynikają z niewiedzy, czy wręcz z artystycznego lenistwa.
Płyta została nagrana w Polsce przez Jana Smoczyńskiego w studio ?Tokarnia? w Nieporęcie. Mix płyty został wykonany w Nowym Jorku w Bass Hit Recording przez światowej sławy inżyniera dźwięku Dave Darlington?a. Dave jest znany z mixów tak znanych płyt jak ?If on a Winter?s Night...? Sting?a, ?Alegria? Wayne Shorter?a (za którą otzrymał nagrodę Grammy) czy ?Gershwin?s World? Herbie Hancock?a.
Wydawcą płyty ?The Madman Rambles Again? jest prestiżowa hiszpańska wytwórnia Fresh Sound New Talent, dla której nagrywały takie gwiazdy jak Brad Mehldau, Kurt Rosenwinkel, czy Chris Cheek.